W tytule nie ma literówki! To poprawna regionalna nazwa naszej nowej mieszanki. Za jej pomocą postanowiliśmy uhonorować krakoskie tradycje kawowe. W końcu już od wielu pokoleń kawa napędza rozwój naszego miasta. Czym się wyróżnia ta nowość? I co ma wspólnego z historią Krakowa?
Krakoskie wspomnienia prywatne i nie tylko
Inspiracją do powstania Krakowskiej Palarni Kawy była prywatna historia. W naszej rodzinie już kilka pokoleń temu ustalony był zwyczaj picia porannej kawy. Dziadkowie codziennie napawali się głębokim aromat świeżo mielonych ziaren. Celebrowali mały rytuał zaparzania napoju w metalowej kawiarce i pewnie się nie spodziewali, co może z tego wyniknąć!
Te wspomnienia przetrwały długie lata. Od dawna dążyliśmy więc do odtworzenia kawy, którą pili krakusi jeszcze przed wojną.
Bowiem związek krakowian z kawą jest długi i wręcz romantyczny. Kawiarniana historia naszego miasta zaczęła się 250 lat temu, wraz z otwarciem prostego lokalu pani Sędrakowskiej w Rynku Głównym. Był to etap popularności tzw. kawy po polsku, czyli z grubym kożuchem śmietany – tak pito wtedy w domach prywatnych. Z czasem towary kolonialne stopniowo taniały, a kawa stawała się coraz popularniejsza. Doskonalono też techniki wypalania – z metod ręcznych przechodzono na maszynowe.
Artyści, kawa, inteligenci, kawiarnie – cały Kraków!
W XIX w. kawiarze zaczęli współpracować z cukiernikami, a renoma krakoskich kawiarni rosła. Kafejki przyciągały poszczególne grupy społeczne swoimi napojami, ciastami oraz urokliwą atmosferą. Kawiarniane klubiki mieli malarze, aktorzy, dziennikarze, poeci, emeryci i… panie lekkich obyczajów. Stali bywalcy w ulubionych miejscach organizowali koncerty, debaty, odczyty, spektakle. W kawiarniach rodziła się poezja i sztuka awangardowa. Kreatywne myślenie napędzało się mocną, goryczkową kawą.
Do dziś sytuacja zmieniła się o tyle, że kawiarni jest więcej, ich wystrój jest schludniejszy, a wybór kaw i ciast – szerszy. Pojawiły się też sieciówki, zagraniczne i miejscowe. Jednak nie wyparły one mniejszych kawiarni, które niekiedy mają ponad 100-letnie tradycje – jak Jama Michalika lub kawiarnia Noworolskiego.
A o co chodzi z kawą krakoską? Rodowici krakusi wciąż niekiedy pomijają literę „w” w wymowie. Spotyka się też taki zapis, zwłaszcza w nazwach nawiązujących do krakoskich tradycji.
Nasza nowa Tradycyjna Kawa po Krakosku
Podczas rozmów z właścicielami paru krakoskich kawiarni zebraliśmy sporo informacji o tym, jak kawę przyrządzano dawniej. Ta wiedza, w połączeniu z tradycją rodzinną, posłużyła nam do stworzenia oryginalnej receptury. Chcieliśmy, aby efekt był jak najbardziej zbliżony do starej krakoskiej kawy.
Przede wszystkim więc zdecydowaliśmy się na 30% dodatku bardzo dobrej jakości robusty, by zwiększona dawka kofeiny pobudzała ciało i umysł. Ta odmiana przy okazji podkreśla goryczkę. Po drugie, stopień wypalenia Kawy po Krakosku jest bardzo zbliżony tego, osiąganego za pomocą starych metod. Ziarna są palone powoli, ale mocniej niż większość naszych produktów, są niejako „przeciągnięte” w piecu. To uwalnia bardzo głębokie, goryczkowe nuty. Delikatne smaki arabiki zostają przy tym zachowane, a różnorodność robusty – dobrze uwypuklona. Po trzecie, ziarna leżakują w beczkach, co nadaje im szczególny, lekko drewniany aromat.
Mieszanka ta dobrze sprawdzi się w ekspresach ciśnieniowych. Jednak bardziej tradycyjna metoda to zaparzanie za pomocą kawiarki. Powstały napar ma niską kwasowość i świetnie wyważony kontrast goryczki i słodyczy. Wyczuwalne są w nim nuty gorzkiej czekolady, toffi, orzechów laskowych i gałki muszkatołowej. Konsystencja jest treściwa, gęsta i kremowa.
Osobiście posmakuj lokalnej krakoskiej kawy, przygotowanej według starannie opracowanej receptury. W naszym sklepie możesz wybrać ziarna całe lub mielone w jednej z czterech grubości. Ta kawa każdym łykiem zaprasza na sentymentalną podróż po Krakowie!


